Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
A tak poza tym to synek rozgadał się po przeprowadzce, że hoho. Powtarza wszystko jak papuga, trzeba się nieźle pilnować, żeby nic przy dziecku nie chlapnąć

A te jego monologi - boskie.
Ostatni podsłuchany:
Siedzi i się bawi. Słysze raptem:
"Niunia... Kocham... Też"
Czasem mąż nie pyta, co młody ma na myśli, bo go nie rozumie

Oto the besty Antosia z kilku ostatnich dni:
ziuź - żółw
pigun - pingwin
cita - książka
kum - żaba
tutuś - młotek
ujek - ogórek
badi - brzuch
kiki - kocyk
Komunikacja bywa utrudniona, ale idzie mu coraz lepiej
KOCHAM!
dziecko.onet.pl/(…)matka_polka_i_jej_bachory,artyku…
“"Bachor" powstał dla żartu, pierwszy numer pojawił się na prywatnym blogu Maci Naczelnej jako dowcip inspirowany kolejną denną okładką głupiego pisemka dla idealnych rodziców. Jako uszczypliwa odpowiedź na sztuczną rzeczywistość wykreowaną na stronach takowego – rzeczywistość, w której "małe fasolki kwilą czasem więcej", podczas gdy przeciętny rodzic po kilku miesiącach zdaje sobie sprawę, że albo dostał towar wybrakowany, który kwilić nie umie, za to doskonale się drze. Zwłaszcza, gdy rodzic jest już wykończony spełnianiem wszystkich oczekiwań lub ktoś tu nie mówi całej prawdy. Albo: "Ty jesteś czasem zmęczony, drogi rodzicu, ale poproś kogoś bliskiego, na pewno uda się wypracować kompromis, byś mógł/mogła odsapnąć u fryzjera albo w kinie". Tymczasem polska specyfika sprawia, że w tej chwili pracują wszyscy – rodzice, dziadkowie, prababcie i nie ma komu zostawić dziecka, nie ma kiedy odsapnąć u fryzjera, a nawet jeśli ktoś się znajdzie, to zrobi ci taki wyrzut, jakbyś co najmniej "porzucał bachora" "wyrodny rodzicu". Pozostaje tylko obśmiać to wszystko, tupnąć nogą, trzasnąć drzwiami i ewentualnie wrzasnąć do ściany.”
Jestem, jestem
Przeprowadziliśmy się ze stolicy województwa do małego miasteczka, liczącego niewiele ponad 14 tys. mieszkańców. Bardzo mi się tu podoba, ludzie życzliwsi, czas jakby wolniej płynie. Ale najszczęśliwsza jestem dlatego, że w końcu mieszkamy "na swoim".
Co prawda mieszkanie nie jest urządzone na tip - top, czekamy na zamówioną kanapę (fuck, jeszcze prawie cały miesiąc), do niedawna zmywałam gary w wannie ale i tak jest super.
Jestem zadowolona, że wszystko zaprojektowałam sama, włącznie z kuchnią (nasz stolarz wprowadził jedynie subtelne zmiany), jak wszystko będzie zrobione to pokażę wam co nieco

Pozdrawiam!!!
Jestem dziewczyny, jestem

Przeprowadziłam się i pomału urządzam nowe mieszkanko. Od kilku dni mam internet, stąd ta cisza. Ale kochane jesteście, że o mnie pamiętacie
isseut:
kobitko gdzie sie podziewasz?
amayer:
Wpis tylko dla mamma-mia
Przygotowania świąteczne w toku, pierniki miękną w kuchni, prezenty spakowane.
W tym roku nie muszę stać przy garach, bo Wigilia u mojej mamy. W naszym obecnym mieszkaniu trwa wielkie pakowanie, nowe z kolei jest na etapie malowania ścian. Jednym słowem w obu jest totalny rozpierdol
Doszłam jednak do wniosku, że głupio tak z samymi piernikami zawitać. Wiem, że będzie masę jedzenia, więc postanowiłam zrobić likiery i naleweczki. Wczoraj tak się rozszalałam z degustacją, że musiałam położyć się spać

dziś mnie głowa pobolewa, ale grunt że wszystko wyszło tak, jak powinno. Zwłaszcza likier z kukułek
-
ikselka:
-
Sylwunniaa:
-
Lady in Twilight:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›